Resident Evil

Gra "Resident Evil" była świetna. Po prostu świetna, było w niej wszystko, czego potrzeba w gre nazwanej "survival horror". W takich grach chodzi o to, by przetrwać. Kombinować i nie utonąć w wodach horroru, jaki zgotował nam los. Gra zawierała takie zaskakujące momenty, zwroty akcji i "straszaki", że grając w nią człowiek naprawdę podskakiwał na wysokość sufitu.Jaki był jednak film? Z jednej strony był jednym wielkim rozczarowaniem - na co złożyły się dwa elementy. Pierwszym była forma - film był swojskim thrillerem sensacyjnym, gdzie na pierwszą scenę poszły kule od karabinów. W grze chodziło o gęsty klimat, jaki został wytworzony w pierwszych minutach i został przeciągnięty aż po ostatnie sekundy. W filmie liczyła się akcja, klimat został zepchnięty na drugi plan, i to było zabójstwo pomysłu. To jedna sprawa. Druga dotyczyła miejsca akcji. W grze chodziliśmy bohaterami po mieście Raccon, w którym panowały zombiaki. Film rozgrywał się w ogromnym laboratorium umieszczonym pod miastem. I to był wielki błąd, wykluczyło to możliwość oddania klimatu gry w pełnym wymiarze. W każdym razie nie był to najgorszy produkt. Będzie warty gdzieś siedem na dziesięć, zwłaszcza jeżeli wspomni się o tragicznej kontynuacji.

© copyright 2008. Wykonanie Styleshout

garaże - odżywianie - 3D TV - ubezpieczenia Warszawa - Pozycjonowa Zielona Góra - Producent mebli kosmetycznych - Profile styropianowe - Konstrukcje stalowe - kompresory - apartamenty w sopocie - tarczyca - phone cards - php hosting - Kasyno blackjack